Uśmiech to najważniejsza rzecz w trasie

Uśmiech to najważniejsza rzecz w trasie

czwartek, 18 lutego 2016

Dlaczego powstał ten blog, o czym będzie traktował

Cześć wszystkim! (A może powinienem zgodnie z e - etykietą napisać "Szanowni Państwo" ? Eee, sztywni konwenansiarze to nie jest target tego bloga)
             Na wstępie powiem, że od dawna chciałem opisać moją podróż (tę i kolejne)  i podzielić się wrażeniami, oraz doświadczeniami z szerszą publiką. Po części zrobiłem to na moim facebooku, ale ze względu na to, że było to na świeżo i bez chłodnego przemyślenia, postanowiłem zrobić to jeszcze raz w inny sposób. Również dlatego, że posty na portalach społecznościowych widzą wszyscy moi znajomi, nawet ci niezainteresowani tematem, a spamować nie lubię - kto chce obejrzeć, lub przeczytać zrobi to tutaj.
            Ten blog powstał dla wszystkich tych, którzy tak jak ja jarają się podróżami, nie mają wielkiej kasy na turystykę no i oczywiście nie mają wolnego pół roku, albo roku na wyparowanie w świat. Ktoś zaraz powie: "Jesteś wolnym człowiekiem, nic Cię nie trzyma na miejscu, jedź i odkrywaj" No cóż, moja sytuacja jest trochę inna. Związałem się z taką instytucją, z której odejście przez najbliższe 10 lat nie byłoby proste, poza tym jest to stabilna robota, dobry start w życie, a nie jestem takim szaleńcem, żeby wszystko zostawić i jechać. Po prostu nie wypleniłem z siebie wygodnictwa, z którym w podróży się trzeba definitywnie pożegnać.
              Czekam również z niecierpliwością na szeroką falę hejtu, w stylu : "Pojechał na dwutygodniowy wyjazd i od razu wielki podróżnik", "Zgapia z youtuberów", "Raz jechał na stopa i robi z tego nie wiadomo jaki reportaż"
Nie będę się nikomu tłumaczył z tego co robię. Chcę pokazać punkt widzenia człowieka początkującego w spaniu gdzie popadnie, mającego dwa do czterech tygodni wolnego na włóczenie się, człowieka nad którym poczucie bezpieczeństwa (czyt. wygodnictwo) w wielu przypadkach bierze górę i sporo się jeszcze musi nauczyć. Co do autostopowego doświadczenia, to mogę Wam powiedzieć, że w liceum podróżowanie w ten sposób odbywało się niemal co weekend (a niekiedy w każdy weekend), no a teraz dochodzi doświadczenie w sumie z pięciu krajów, więc coś tam wiem.
             Kim jestem? Zwykłym chłopakiem, który lubi zwiedzać nieznane miejsca. W podstawówce i gimnazjum odbywało się to w ten sposób, że rodzice wysyłali mnie na kolonie, za co bardzo im dziękuję (dziękuję również reliktowi komuny, jakim są kolonie dla dzieci pracowników. Mam nadzieję, że to zostanie i prywaciarze, którzy przejęli państwowe spółki nie będą na tym oszczędzać).
Na takich wyjazdach dziecko uczy się samodzielności, otwartości na ludzi. Z resztą dzieciak w drugiej klasie podstawówki ma o wiele mniej wstydu, niż dorosły człowiek, więc jeżeli od małego będzie jeździł w nowe miejsca i poznawał nowych ludzi to nigdy nie będzie miał problemu z nawiązywaniem kontaktów.
Oczywiście na takich wyjazdach nie możesz robić wszystkiego, co ci się podoba. I tutaj dochodzi kolejna sprawa - naturalnie się buntujesz, chcesz więcej, nie chcesz być niewolnikiem zegarka: terminów, zbiórek, zorganizowanych atrakcji. Zaczynasz więc marzyć jak to będzie, kiedy będziesz duży i będziesz robił, co tylko chcesz i jeździł gdzie tylko chcesz.
Niestety kiedy jesteś dorosły, życie daje Ci w pysk, i mówi: "Do roboty robić hajs! Za coś musisz żyć!". Wtedy dwa miesiące wakacji skracają się do dwóch tygodni wypoczynkowego. Wtedy masz dwie opcje: Albo znowu jesteś niewolnikiem biura podróży, płacisz grubą kasę za coś, co te firmy robią hurtowo, oglądasz to co wszyscy, spijasz drinki przy basenie, żresz hotelowe all inclusive, śpisz w ciepłym łóżeczku, nie martwisz się o nic.
Albo na prawdę chcesz odkrywać, poznawać prawdziwych lokalnych ludzi, jeść prawdziwe lokalne jedzenie, obcować z miejscową kulturą. I właśnie takim człowiekiem chcę być ja, i dla takich ludzi dzielę się moim punktem widzenia.
               Co do zgapiania z youtuberów. Nie ukrywam, że jestem wielkim fanem kanałów podróżniczych na youtube, podziwiam wszystkich, którzy biorą kamerkę i jadą w świat, szczerze zazdroszczę odwagi i zaradności, która pozwala na wiele miesięcy włóczenia się po świecie. Z tego miejsca pragnę ich wszystkich pozdrowić i życzyć wszystkiego najlepszego w ich podróżach. Czekam z niecierpliwością na każdy Wasz filmik, wiedzcie, że jesteście inspiracją dla wielu ludzi, w tym dla mnie.
Tak, jak wcześniej powiedziałem, przedstawię tutaj mój punkt widzenia nawiązując do innych podróżników, postaram się pokazać, że dwa tygodnie wypoczynkowego to sporo czasu, jak sobie tanio radzić gdy przyjdzie chwilowy kryzys oraz podzielę się tajnikami efektywnego jeżdżenia stopem.
             Mam nadzieję, że zachęciłem do dalszego czytania. Przepraszam wszystkich grammar nazi, za błędy w ortografii i interpunkcji (nie jestem dumny z wyniku mojej matury z Polaka)
Siemaneczko!
                 
               

2 komentarze:

  1. Pisz dalej, podróżuj kiedy tylko masz okazje i nie łysiej! Czekam na kolejne wpisy ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Rób to co kochasz facet, a szczególnie zazdroszczę odwagi i pomysłowości :) Dobrze się czyta - jesteś jednym z niewielu moich znajomych, który nie ogranicza się do wypowiedzi w zdaniach poniżej złożonych haha :) Pozdro byku - stary kolega Andrew :)

    OdpowiedzUsuń